Tagi

, , , , , ,


Mieliście kiedyś tak, że patrząc na zdjęcie jakiejś potrawy, ślinka sama ciekła wam na język? Oczywiście, że tak. Ja doznaję podobnego uczucia, podziwiając niesamowite miniatury jedzenia wykonane ze specjalnej masy plastycznej, najczęściej FIMO.

Cytując pewnego internetowego klasyka, „można by je pomylić z prawdziwością”;) Wielu miniaturzystów posiada niebywały talent tworzenia miniaturkowego jedzenia, które z powodzeniem mogłoby znaleźć się na kartach książki kucharskiej i nikt nie zauważyłby, że to imitacja.

Co tu dużo mówić, zobaczcie jak wyglądają prace jednej z najlepszych polskich miniaturzystek, Pani Gosi Suchodolskiej:

Zachęcam do odwiedzenia strony internetowej Pani Gosi oraz jej bloga.

Mam nadzieję, że narobiłam Wam smaka:) Sama ostatni raz lepiłam cokolwiek z plasteliny/modeliny w podstawówce, ale obserwując takie cuda, nabieram ochoty, żeby coś stworzyć, chociaż najprostszą rzecz.

Może teraz parę słów o samym procesie produkcyjnym. Najpierw oczywiście należy wybrać obiekt, który odtworzymy w skali 1:12. Potem zaopatrujemy się w materiały.

Fimo_blocks

Tak wygląda Fimo w stanie surowym. Fot. Wikipedia

Kolory można ze sobą mieszać, aby uzyskać pożądany odcień. Dozwolone są wszelkie narzędzia ułatwiające prace, takie jak wykałaczki, szpilki, igły itp. Profesjonalistki do obróbki tej masy plastycznej używają specjalnych narzędzi dentystycznych! Więcej o technice zobaczycie w filmiku, który zamieściłam powyżej. Potem gotowy „wyrób” należy upiec w piekarniku i polakierować. To tak z grubsza, bo jest jeszcze masa innych sztuczek, których efekt potrafi naprawdę zachwycić:)

Nie chcę się mądrzyć w niniejszym poście, ponieważ nigdy w życiu nie robiłam niczego podobnego, jedynie chciałam przedstawić pokrótce, jak wygląda sam proces.

Jeżeli nie czujecie się zniechęceni przez moje lakoniczne opisy, zachęcam do skorzystania z tutoriala z prawdziwego zdarzenia, w którym Pani Gosia przedstawia niezwykle apetyczne ciasto z wiśniami!

Smacznego!

Reklamy